wtorek, 7 grudnia 2010

Łoś - super ktoś


Ta oto maskotka stała się moim symbolem "zwycięstwa" i wielkiej radochy!

Udało mi się pozyskać 100 takich maskotek dla Kampanii "Dawca.pl" - zupełnie za darmo, dzięki czemu nawiązała się współpraca z nowymi warszawskimi sponsorami dla gdańskiej kampanii na rzecz transplantologii:)


poniedziałek, 22 listopada 2010

Niebo

Niebo.

Wierzę w Niebo.
Ono jest. Byłam tam nie raz.

Potrzebę błękitnego zna wielu z nas.
Wielkie Niebo, czyste Niebo,
Jasny dach naszych ciemnych spraw.
Osłaniaj nas od złego, od lęku zbaw.

Myśli moje, myśli niespokojne nawet w snach........

Niech żalu i zawiści nie przynoszą

Próbuję zmienić je w zachwytu krzyk (!),
W zdumienie, że jestem jeszcze chwilę........

A Niebo, wieczne Niebo...

Jeśli jest sumą naszych dusz......,
To blisko nam do niego.


Tuż tuż.

(słowa: Anna Maria Jopek)


Rena...(*)

czwartek, 21 października 2010

dzisiaj:-)

Jest już 21 października 2010 r. Wydaje się dawno minęły drugie urodziny. Czas mija jeszcze szybciej. Zbieram się od wakacji, żeby napisać o tym, jak wiele trudnych rzeczy spotkało mnie jeszcze zanim dobrnęłam do tego momentu od chwili powrotu z Wiednia. Chcę to napisać z zachowaniem jakiejś chronologii na tym blogu. Ciągle nie umiem tego poukładać i jakoś zanurzyć się w tamte złe chwile opisując je, żeby jednak nie próbować na siłę koloryzować pewnych faktów. Kurcze, nie było łatwo...nawet po powrocie z Wiednia...zaczęło się new life...a zaczęło się jak stąpanie po lodzie.

Dziś jednak nie chcę smęcić. Smutne dni wole zawsze przemilczeć...

Dziś jest dobrze. Dzisiaj kolejny raz poczułam, że rzeczy niemożliwe mogą stać się możliwe:)

Jutro Marcepan obchodzi swoje drugie urodziny:) Sto Lat Moja Maleńka Dorosła Siostrzyczko!:)

Jutro zaczynam weekend:)

Jutro może znowu spadnie trochę październikowego śniegu:)

Jutro może od nowa się zakocham w tej samej osobie:)

Jutro będzie moje:)

bo przecież "jutro to najpiękniejszy dzień tygodnia":)

czwartek, 30 września 2010

Drugie urodziny

Dzisiaj obchodzę drugie urodziny…drugi już rok…

Chodzę rozdygotana od kilku dni. Podsumowuje ciągle, co mi się udało do tej pory. Czuję się zobowiązana powiedzieć „zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby ten ostatni rok był jak najlepszy”. Jestem bardzo surowa i wymagająca wobec siebie. Niestety czas ucieka…nie jestem cierpliwa. Szarpię się z wieloma rzeczami i próbuje przyspieszyć momenty w życiu, których nie da się przyspieszyć.
Czy powinnam ciągle się spinać, zamiast pozwolić życiu płynąć własnym prądem? To pewnie jeszcze mój stary nawyk myślenia z przed przeszczepu. Czynię małe postępy…może nawet duże pod tym względem.
Dzisiaj mam przynajmniej 5 pomysłów na to, co chciałabym ruszyć i zmienić w swoim życiu od zaraz. Pomysły nie wystarczą, bo miałam je i w zeszłym roku. Ten rok różni się tym, że jestem gotowa zrobić więcej radykalnym kroków na przód. Jestem silniejsza pod każdym względem.

Urodziny… to dla mnie święto najważniejsze, które podkreśla wartość naszego życia samego w sobie. Obchodzić je 30 września, to składać uroczyste podziękowanie moje, moich bliskich i przyjaciół za ofiarowany dar życia:-)

Na mszy dziękczynnej usłyszałam pierwszy raz, że mój lot do Wiednia odbył się w Święto Trzech Archaniołów… chyba nie muszę pisać, że miałam łzy w oczach ;-)



Dzięki, że jesteście:-)

wtorek, 14 września 2010

Dedykacja

Chciałabym jakoś podsumować opisana do tej pory wyrwana cześć mojego życia. Zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu. Mimo iż od powrotu z Wiednia minęło prawie 2 lata ciężko jest mi scalić wszystkie swoje odczucia i przemyślenia.

Postanawiam pisać tego bloga z wielu powodów. W trakcie pisania dużo osób pytało mnie "po co?" i tych odpowiedzi było coraz więcej i coraz bardziej różnych. Ten blog w pierwszej kolejności jest pisany z wdzięczności jednak od 26 sierpnia 2010 r. chce napisać wprost, ze ten blog do tego momentu był pisany przede wszystkim dla Reny (http://renata.grasoft.pl/).

Dzisiaj Rene walczy o swoje życie w Wiedniu po przeszczepie płuc.

Do teraz ten blog pisany był dla Ciebie Rena. Wierze w to, że za pare tygodni, Ty na swoim blogu dopiszesz jak to jest breathing new life...

niedziela, 18 lipca 2010

18.07.2010

Dzisiaj czuję, że historia, którą ze szczegółami ciągle próbuję tu opisać powoli mi ucieka. Wpadam w końcu w wir "normalnego" życia. W tygodniu pracuję na cały etat, mam milion pomysłów na minutę, co jeszcze chciałabym zrobić w wolnym czasie i blog spada trochę na ostatnie miejsca. Nie dlatego, że nie jest ważny, tylko dlatego, że ciągła próba przedzierania się przez wszystkie wspomnienia bywa trudna, czasochłonna... a czasem bolesna. Ostatnio kolega, który również czeka na przeszczep spytał mnie: „Po co Ci ten blog? Przecież to już przeszłość." Uważam, że są w nas przeżycia, które należy pamiętać i na które może czasem trzeba znaleźć dobre miejsce, żeby zawsze moc wrócić. Kiedyś wiele ważnych wspomnień trzymałam w sobie i nigdy nie przenikały do mojej codzienności. Dzisiaj noszę w sobie historie, która jest pełna nadziei dla innych i dlatego opisuje ją publicznie. Dzisiaj chce napisać o tym, o czym nikt przede mną w Polsce nie pisał. Chcę też zawsze pamiętać o tych, którzy pomogli mi wtedy i którzy są ze mną do dziś. 30 września mija już 2lata po moim przeszczepie. Nie mogę uwierzyć, że ten czas, który się czasem tak nieskończenie wlókł nagle zaczyna przyspieszać. Czas mija szybciej, kiedy jesteśmy zdrowi, kiedy mamy siłę na wszystko...

Byłam wczoraj na spacerze w lesie. Biegałam po górkach, tylko po to, żeby się sprawdzić. Żeby się nadziwić i nacieszyć cudem nowego życia. Pewnie za kilka lat to, że wchodzę po każdych schodach, wspinam się po górach i biegam, będzie tak normalne jak dla wszystkich, ale wtedy będę miała tego bloga, który pokaże mi gdzie się to wszystko zaczęło. Dzisiaj tez bardzo ubolewam, nad nieświadomie skasowanymi zdjęciami z pierwszego okresu wiedeńskiego... pamiętam je wszystkie, ale już nigdy nie będę mogła się nimi podzielić z innymi.

Oby słowa, które tu piszę pozostały na zawsze.
----------------------------------------------------------------
Today I feel that story which I still trying to describe in detail here is slowly escaping for me. I falling in the end into the whirlpool "normal" lives.
During the week I am working for the entire job, I have the million of ideas for the minute, what else I would like to do in the free time and the blog is falling a bit on the last places. Not because it isn't important, only because the constant attempt to force its way by all memories is difficult, time-consuming... and with time painful. Recently friend who is also waiting for the transplant asked me: „what for is this blog for me? After all it is already a past."
I think that there are experiences in us which everyone should remember and which perhaps sometimes it is necessary to find the good place for it, where we would come back.
There was a time when I held a lot of important mentions in myself and they never penetrated into my everyday life. Today I will carry stories which is full of hope for other and therefore is describing it publicly. Today I want to write about what nobody before me in Poland wrote about. At one time I held a lot of important mentions in myself and they never penetrated into my everyday life. Today I will carry stories which is full of hope for other and therefore is describing her publicly.

I want also always to remember about the ones which helped me then and which are with me to today. 30 September is passing as many as 2 years after my transplant. I cannot believe this time which sometimes so endlessly trailed suddenly is starting speeding up. The time is passing more quickly, when we are healthy, when we have power to everything...

I was yesterday on the walk in the forest. I ran after hills, only up to it in order to work. If only to be amazed and to enjoy the miracle of the new life. Most probably in a few years the fact that I am entering along every stairs, I am climbing all over tops and I am running, it will be so normal like for everyone, but then I will have this blog which will show me where oneself that's all started. Today of theses very much I regret, above unwittingly deleted photographs from the first Vienna period... I remember them all, but I will never again be able to share them with other.

I hope that my words which I am writing here will remain forever.

sobota, 19 czerwca 2010

sobota, 17 kwietnia 2010

PTWM/Gda

Walne Zebranie Członków Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą w Gdańsku

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

niedziela, 4 kwietnia 2010

Plus znaczy Więcej z Iloną Demską

4 kwietnia 2010 można było usłyszeć w Radio Plus audycję z moim udziałem. Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych stał się inspiracją dla redaktorki program "Plus znaczy więcej" do mówienia o "zmartwychwstaniu" - jakim można nazwać życie po przeszczepie. Wywiad z Iloną Demską był dla mnie dużym przeżycie. Pierwszy raz odpowiadałam publicznie na bardzo osobiste pytania. Wierzyłam, że mogę pomóc tym wywiadem wielu osobom. Odsłuchując go - sama się popłakałam z przywołanych emocji.
Niestety nie mam tego nagrania. Może kiedyś uda mi się go odzyskać:)